Pierwsze lata powojenne
Historia

Helena Kurcysjusz tak pisała: "W Szczecinie czuliśmy się obco. Nie opuszczało nas ani na chwilę poczucie tymczasowości. Wydawało nam się, że Polska jest tam, na starych ziemiach. Że tam jest życie prawdziwe, a tu jest jakaś egzotyczna kolonia polska, do której oddelegowano nas na okres przejściowy."

 

Ogromny cmentarz również wydawał się obcy i tajemniczy.

Chowano na nim Niemców pozostałych pozostałych Szczecinie. Ciała Polaków zabitych w licznych napadach grzebano na podwórkach, w alejach i parkach. Pierwsza polska kwatera na cmentarzu powstała w dzisiejszej kwaterze 88. Dziś jest tu Kwatera Pionierów.

Pierwszy dzień Wszystkich Świętych na Cmentarzu Centralnym obchodzony był w 1946r. Odbyło się nabożeństwo w kościele garnizonowym. W Kurierze Szczecińskim z 2 listopada 1946r. znalazł się opis ówczesnej nekropolii:…”Szczecin posiada jeden z najpiękniejszych cmentarzy w Polsce”.

W następnym roku dziennikarz pisał tak: samotna kaplica spogląda martwymi oczodołami na zadumane, posępne nagrobki. W artykułach pojawia się wzmianka o cmentarzu jeńców wojennych i robotników cudzoziemskich. Był on usytuowany jak wynika z opisu – nieco dalej od „kwatery polskiej”. Stały tam skromne krzyże z napisami o dziwnej wymowie. Na jednym grobie widniał napis, że spoczywa tu Francuz Gaston L.

Po wojnie połączono cmentarz wojskowy i właściwy Cmentarz Centralny i tam właśnie chowano pierwszych szczecinian. Znalazły się tu m.in. groby milicjantów i żołnierzy. Jak wyglądały te czasy opisuje pionier Stanisław Lagun: w Szczecinie wojna się nie skończyła a od 17-tej nieliczni Polacy-pionierzy barykadowali się w drzwi przed nieproszonymi gośćmi. Wszyscy mięli broń, więc strzały nie cichły do późnych godzin nocnych. A rano skoro świt jeździł ulicami wóz i zbierał trupy-gorzkie żniwo ostatniej nocy.

Z jak wielu stron przyjeżdżali osadnicy do Szczecina możemy dowiedzieć się właśnie z ówczesnych nagrobków. Przybysze ci przywędrowali z Wielkopolski, z dawnych Kresów wschodnich i z zachodu Europy. Oni wszyscy leżą dziś na Cmentarzu Centralnym obok siebie połączeni przez śmierć.

Ze wspomnień o Pionierach Szczecina Stanisława Laguna:

Pierwszą ofiarą pionierskiego zaciągu do Szczecina był również strażak – Teofil Firlik. 3 V 1945 roku znalazł się on w dwudziestoosobowej grupie, tworzącej zalążek administracji polskiej na Ziemiach Odzyskanych. (...) Zginął 9 V w wypadku drogowym na ul. Jagielońskiej, róg Piastów. Jechał z kolegami do pożaru na Krzekowo. Na samochodzie była ustawiona zwykła motopompa, specjalnych wozów strażackich jeszcze nie było. Pijany kierowca radzieckiej ciężarówki najechał na samochód strażacki, który w wyniku zderzenia przewrócił się. Pięciu strażaków odniosło obrażenia, a Teofil Figlik, uderzony spadającą motopompą, poniósł śmierć na miejscu. Zarząd Miejski wydał afisz (drukowany niemieckimi czcionkami) wzywający społeczeństwo Szczecina na pierwszy manifestacyjny pogrzeb w mieście. Teofil Firlik został pochowany z wojskowymi honorami. Spoczął 11 V 1945 roku na kościelnej posesji przy ul. Bogurodzicy. W 25 lat później odbyła się ekshumacja i uroczyste przeniesienie szczątków na Cmentarz Centralny. Pamięć pierwszego zmarłego tragicznie pioniera została uczczona przez władze Szczecina nadaniem jego imienia ulicy, przy której mieści się obecnie siedziba Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej.